Przydatne linki

Targi Camper & Caravan Show w Nadarzynie 2019

Targi Camper & Caravan Show w Nadarzynie 2019

Październikowe targi Camper&Caravan Show w Nadarzynie to największe wydarzenie tego typu w Polsce. Można powiedzieć obowiązkowy punkt w kalendarzu polskiego caravaningu.
Co za tym idzie, nie mogło nas tam zabraknąć. Wprawdzie nie byliśmy wystawcą, ale kto wie… może w przyszłym roku.

Z ciekawostek, można tam zobaczyć nasz rodzimy projekt Skydancer, czyli kamper kabriolet, oraz wiele modeli kamperów wyprawowych i mniejszych pojazdów terenowych.

Dzień branżowy poświęciliśmy na zapoznawanie się z nowinkami i… duże zakupy.

Na sezon 2020 w ofercie naszej wypożyczalni znajdziecie 5-osobowego kampera półintegrę marki Nobel Art T7000 oraz bardzo przestronnego kampera z alkową Nobel Art A7000. Zapraszamy do rezerwacji :).

 

Kaliméra Elláda - czyli jeśli w Albanii pada to skocz kamperem do Grecji

Kaliméra Elláda - czyli jeśli w Albanii pada to skocz kamperem do Grecji

Grecja to idealne miejsce na jesienny wyjazd kamperem. W planie naszej podróży po Bałkanach co prawda Grecji nie było, ale gdy nad plażą w Himare (w Albanii) pojawiły się chmury, spakowaliśmy leżaki i już 3h później byliśmy w Grecji. To jedna z rzeczy, które kochamy w karawaningu.
Grecja w połowie października powitała nas pięknym słońcem i temperaturą powietrza 29 st. C w cieniu.
Co prawda do Grecji wjechaliśmy tylko kilkadziesiąt kilometrów, więc przewodnika nie napiszemy, jednak było wspaniale i chcielibyśmy się podzielić spostrzeżeniami i wspomnieniami.

Pobyt zaczęliśmy od kempingu Camping Drepanos (https://drepano.gr/), który ma genialne położenie – na cyplu, otoczony z trzech stron wodą. Polecamy gorąco, warunki bardzo dobre, komplet mediów, właściciel przesympatyczny, uwielbia Polaków i co roku zimą odwiedza Kraków. Koszt 1 doby to zaledwie 18 Euro za wszystko.
Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie spróbowali kempingowania na dziko. Pobliska plaża ma długość ok.1,5 km i przynajmniej w październiku można sobie stanąć, gdzie dusza zapragnie. Co prawda, zgodnie z lokalnym prawem jest to zabronione, o czym przypominają liczne znaki, jednak nikt, z policją na czele nie egzekwuje tego zakazu.
Miejsce przepiękne, a zachody słońca bajkowe. Podczas dość intensywnej wyprawy właśnie tu znaleźliśmy czas na drobne przyjemności jak zbieranie muszelek, snorkeling, czy szczególnie bliskie naszemu sercu nurkowanie.

INNE CIEKAWE TEKSTY

Albańska różnorodność

Albańska różnorodność

Jednym z etapów naszej bałkańskiej przygody była Albania. Zanim się ją odwiedzi, warto o niej poczytać aby uniknąć szoku kulturowego. Jest bardzo różnorodna. Od gór porośniętych lasem piniowym po riwierę z pięknymi plażami i lazurowym morzem. Albania leży nad Morzem Adriatyckim i Jońskim. Nasz kamper łatwo pokonał malowniczą trasę SH8 łączącą Vlorę z Sarandą. Przełęcz Llogara (bo tędy wiedzie trasa) wije się przez góry Çikës stromymi podjazdami i zjazdami. W najwyższym punkcie osiąga wysokość 1027 m n.p.m. Następnie schodzi stromo ku morzu widokowymi serpentynami.
Kraj ten bez wątpienia wzbudza emocje, często skrajne. Zachwyca górskim krajobrazem i mocno chwyta za serce widokiem pięknych nadmorskich plaż i zatoczek. Jednocześnie oburza gdy zbliżając się do tych zatoczek zauważamy na plaży wielkie śmietnisko. Niestety takie widoki to stały element krajobrazu Albanii.

Kilka cennych wskazówek jak poruszać się po drogach Albanii

Większy ma zawsze pierwszeństwo! 
⚠️ Jeśli pod prąd jest dużo bliżej to generalnie taka jazda jest usprawiedliwiona
⚠️ Jeśli np. w okolicach ronda zauważysz jakiś fajny sklep, nie krępuj się – parkuj na rondzie. Inne auta jakoś Cię ominą, przecież Twoje zakupy są najważniejsze. Nikt tu nawet na Ciebie nie zatrąbi, każdy tak robi, każdy zrozumie.
⚠️ (tu całkiem serio) Nie zatrzymuj się żeby puścić pieszych na pasach. Po pierwsze patrzą na takiego bardzo podejrzliwie a po drugie to dla ich bezpieczeństwa – auto mijające Cię pasem obok na pewno się nie zatrzyma!?
Na drogach spotkać można różnego rodzaju zwierzęta. Na południu Albanii  trzeba bardzo uważać na wędrujące żółwie błotne. Spotkaliśmy na swojej  drodze cztery. Żółwie z natury szczególnie się nie spieszą nawet  przekraczając jezdnię. Na szczęście żadnego nie rozjechaliśmy, ale było  blisko. Kozy i owce pospiesznie odskakują na pobocze gdy nadjeżdża  samochód, a krowy i osiołki ze stoickim spokojem dają się wyminąć.  

Jadąc do Albanii byliśmy pełni obaw o stan tamtejszych dróg. Wiele się słyszy jakie to one straszne. Nie możemy tego absolutnie potwierdzić. Co więcej, życzylibyśmy sobie żeby wiele naszych polskich dróg było w takim stanie. Być może są w Albanii złe drogi ale my przejechaliśmy ją całą od Czarnogóry po Grecję i takich nie widzieliśmy. Oczywiście są strome i kręte (nawet bardzo) jak to w górach ale za to dość szerokie z eleganckim, gładkim asfaltem.

W Albanii spędziliśmy tydzień z tego tylko 3 dni nocowaliśmy na kempingach. Podobnie jak w Czarnogórze nie znajdziemy tu takiej infrastruktury jak w Chorwacji jednak kempingów nie brakuje i choć nie ma aquaparków to sanitariaty są na bardzo przyzwoitym poziomie, zawsze jest prąd, woda i miejsce do zrzutu toalety chemicznej, gorzej z szarą wodą. Na pytanie gdzie zrzucić szarą wodę, poinstruowano nas żeby wyjechać za bramę i wylać na ulicę.
Chcąc wypróbować wszystkie możliwości wszędzie gdzie byliśmy próbowaliśmy kempingowania “na dziko”. W Albanii spędziliśmy tak 4 dni. W październiku plaże puste więc „parcelę” mieliśmy ogromną. Trzeba jednak uważać bo kamieniste albańskie plaże tylko z pozoru są twarde. Gładkie kamyki łatwo mogą ustąpić pod ciężkim kamperem i kłopot gotowy. Panele solarne i przetwornica dały radę, niczego nam nie brakowało. Co dwa dni serwis na pobliskim kempingu za 3 euro. Toaleta opróżniona, woda uzupełniona i powrót na plażę. Było idealnie.

Kilka porad technicznych

W Albanii zatrzymaliśmy na kempingu Legjenda w miejscowości Szkodra (https://www.facebook.com/campinglegjenda/). Za noc (kamper, prąd i rodzina 2+2) zapłaciliśmy tam 22,5 Euro. Na kemping wjeżdża się wąską, szutrową uliczką między betonowym płotem a jakimś budynkiem. Już myśleliśmy, że zabłądziliśmy, ale zawrócić i tak nie było jak. Nie ma też opcji żeby się tam minąć z jakimś kamperem czy nawet samochodem osobowym. Na szczęście okazało się, że na końcu drogi jest wjazd na kemping. Na terenie jest mały basen i bar. Legjenda oferuje też miejsca noclegowe w hotelu i dużą restaurację z bardzo miłą obsługą. Same parcele są na tyle małe, że nie ma mowy o rozłożeniu markizy. Oddzielone są jabłoniami i pnączami papryki. Bardzo nam się spodobał ten pomysł. 
Kolejnym kempingiem, na którym gościliśmy był Moskato w Himare nad samym morzem. Jest bardzo popularny wśród polskich karawaningowców i szczyci się nienagannymi opiniami i wyjątkową gościnnością. Na kempingu Moskato parkuje się wśród drzewek oliwnych z wielkimi rozłożystymi koronami, które dają upragniony cień w upalne dni. Infrastruktura kempingowa na 5. Jedyne czego nam zabrakło to zrzutu szarej wody. Koszt postoju to 13 Euro za noc z wszystkimi udogodnieniami.

W Albanii podobnie jak w innych krajach warto zaopatrzyć się w kartę pre-paid, żeby korzystać z internetu. Nie znajdziemy jej jednak na stacji benzynowej a w specjalnie dedykowanych do tego punktach. Najlepszą siecią z nieograniczonym zasięgiem jest Vodafon. Za 14 Euro mamy 20 GB do wykorzystania przez miesiąc. Z takim transferem nawet bajki na YouTube nam nie straszne ;). 
Bajkowa Czarnogóra

Bajkowa Czarnogóra

Czarnogóra to prawdziwie bajkowa kraina. Co prawda nie znajdziemy tu kempingów na miarę sąsiedniej Chorwacji, ale w końcu nie na kemping tu jedziemy. Nad Zatoką Kotorską warto spędzić co najmniej dwa dni, żeby mieć możliwość odwiedzenia malowniczych miasteczek u podnóży gór okalających zatokę.

Perast to urocza miejscowość, z której można wybrać się w rejs po zatoce i zwiedzić jej wysepki. Uliczki na starym mieście nad wodą są tak wąskie, że poruszają się tam głównie meleksy. Nabrzeże usiane jest kawiarniami i restauracjami serwującymi owoce morza w każdym wydaniu. Warto wybrać się tu wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, gdy nie ma tylu turystów i da się jeszcze zaparkować kamperem.

Parking przed starówką kosztuje 10Euro/h, ale przy głównej drodze są zatoczki, gdzie można zostawić samochód i przejść się spacerkiem.

Kotor, nazywany Perełką Czarnogóry zachwyca swoją XV-wieczną starówką schowaną za obronnymi murami i fosą. Średniowieczny klimat tego miasteczka najlepiej jest poczuć poza sezonem, gdy wąskie uliczki nie są przepełnione tłumami turystów. Labirynt wąskich uliczek, sklepiki, restauracje i kramy na każdym kroku, muzyka płynąca z każdego zaułka, to wszystko tworzy atmosferę gwarnego, ale i trochę tajemniczego miasteczka.

Kotor to obowiązkowy przystanek dla wszystkich miłośników kotów. One tam królują. Można je spotkać na każdym kroku – na ladzie w sklepie, przy stoliku w restauracji. Tak wpisały się obraz starego miasta, że nie dziwi nawet ich widok na stosie koszulek w sklepie z pamiątkami. Te pupile doczekały się nawet swojego muzeum a figurki i pamiątki z kotami można kupić na każdym kroku.

Zaparkowanie kampera w Kotorze nie sprawia większych trudności. Około 100m od Starego Miasta, po drugiej stronie ulicy,  przy samym porcie znajdziemy duży parking z miejscami dla dużych pojazdów. Parkowanie kampera to koszt 3 Euro za każdą rozpoczętą godzinę.

Bośnia i Hercegowina - kraj z duszą

Bośnia i Hercegowina - kraj z duszą

Wybierając się do Bośni i Hercegowiny w październiku warto zabrać ze sobą zarówno krem z filtrem, wygodne buty do trekkingu jak i płaszcz przeciwdeszczowy. Krajobraz i klimat zmieniają się diametralnie przemierzając kraj na wskroś – południe ze swoim śródziemnomorskim charakterem, pełnymi owoców drzewami granatów, cytryn i palmami oraz północ ze skalistymi szczytami i rwącymi potokami, gdzie jesień mieni się już wszystkimi kolorami.

Bośnia zachwyca i budzi emocje. To kraj z charakterem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.

Mostar z przepiękną starówką i Starym Mostem nad Neretwą jest obowiązkowym przystankiem w tym rejonie. Sam Stary Most jest niejako wizytówką całych Bałkanów i został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Dwie praktyczne porady na gorąco:

☑️ Parkowanie kamperem na starym mieście nie jest dobrym pomysłem. Już 500 metrów dalej przy ulicy Bulevar można znaleźć duży, tani parking (3 eur/doba)

Oczywiście uczynni bośniaccy parkingowi będą zachęcać do parkowania w najwęższych szczelinach i pod niskimi drzewami, ale trzeba wziąć pod uwagę rozmiary kampera i lepiej przejść się kawałek do starówki niż potem zawracać kamperem w wąskiej uliczce. Serio! Sprawdzone 🙂

☑️Na obiad koniecznie trzeba zajrzeć do restauracji Restoran Harmonija. Przemiły właściciel mówi po polsku,a przynajmniej bardzo się stara. Tradycyjne bośniackie smaki na tarasie z pięknym widokiem to idealny przerywnik wyprawy. Po posiłku dzieci dostały deser na koszt firmy, a dla nas znalazł się wyśmienity “rozchodniaczek”.

Wodospady Kravica znajdują się 40 km od Mostaru, w pobliżu sanktuarium w Medjugorie. Są imponującą, naturalną atrakcją regionu. Ich próg rozciąga się na około 100m, a wysokość osiąga 25m. Można się wykąpać w krystalicznie czystej wodzie, wziąć „prysznic” pod wodospadem a nawet przejść po kamieniach od tyłu strumienia wody. Nam akurat od rana towarzyszył rzęsisty deszcz, więc z kąpieli nie skorzystaliśmy, ale mimo pogody wrażenia niezapomniane.

Przy wodospadach jest ogromny parking, na którym też nocowaliśmy bez żadnej dodatkowej opłaty. Do
wodospadów schodzi się po stromych schodach około 15 minut. Na dole jest kawiarnia i stoliki, gdzie można wygodnie usiąść i coś przekąsić. Opłata za wstęp na teren to 5 Euro od osoby dorosłej
(dzieci gratis).

Dobra rada! Warto zaopatrzyć się w bośniacką kartę pre-paid, żeby korzystać z internetu. Czy to na trasie, czy podczas zwiedzania warto mieć dostęp do różnych informacji, a koszty naliczane przez  polskich operatorów mogą popsuć wspomnienia z wakacji. Polecamy sprawdzoną sieć !hej. Za 4 bośniackie marki mieliśmy 15 GB do wykorzystania. A zasięg tej sieci był świetny nawet wysoko w górach. Żeby korzystać z internetu na wszystkich urządzeniach kartę włożyliśmy do routera zabranego z domu. Można go też zabrać ze sobą do plecaka i ewentualnie podłączyć do power banka, żeby miał zasilanie. Idealne rozwiązanie.

INNE CIEKAWE TEKSTY