Kategoria: Travel
Bośnia i Hercegowina - kraj z duszą
Wybierając się do Bośni i Hercegowiny w październiku warto zabrać ze sobą zarówno krem z filtrem, wygodne buty do trekkingu jak i płaszcz przeciwdeszczowy. Krajobraz i klimat zmieniają się diametralnie przemierzając kraj na wskroś – południe ze swoim śródziemnomorskim charakterem, pełnymi owoców drzewami granatów, cytryn i palmami oraz północ ze skalistymi szczytami i rwącymi potokami, gdzie jesień mieni się już wszystkimi kolorami.
Bośnia zachwyca i budzi emocje. To kraj z charakterem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.
Mostar z przepiękną starówką i Starym Mostem nad Neretwą jest obowiązkowym przystankiem w tym rejonie. Sam Stary Most jest niejako wizytówką całych Bałkanów i został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Dwie praktyczne porady na gorąco:
Parkowanie kamperem na starym mieście nie jest dobrym pomysłem. Już 500 metrów dalej przy ulicy Bulevar można znaleźć duży, tani parking (3 eur/doba)
Oczywiście uczynni bośniaccy parkingowi będą zachęcać do parkowania w najwęższych szczelinach i pod niskimi drzewami, ale trzeba wziąć pod uwagę rozmiary kampera i lepiej przejść się kawałek do starówki niż potem zawracać kamperem w wąskiej uliczce. Serio! Sprawdzone 🙂
Na obiad koniecznie trzeba zajrzeć do restauracji Restoran Harmonija. Przemiły właściciel mówi po polsku,a przynajmniej bardzo się stara. Tradycyjne bośniackie smaki na tarasie z pięknym widokiem to idealny przerywnik wyprawy. Po posiłku dzieci dostały deser na koszt firmy, a dla nas znalazł się wyśmienity “rozchodniaczek”.
Wodospady Kravica znajdują się 40 km od Mostaru, w pobliżu sanktuarium w Medjugorie. Są imponującą, naturalną atrakcją regionu. Ich próg rozciąga się na około 100m, a wysokość osiąga 25m. Można się wykąpać w krystalicznie czystej wodzie, wziąć „prysznic” pod wodospadem a nawet przejść po kamieniach od tyłu strumienia wody. Nam akurat od rana towarzyszył rzęsisty deszcz, więc z kąpieli nie skorzystaliśmy, ale mimo pogody wrażenia niezapomniane.
Przy wodospadach jest ogromny parking, na którym też nocowaliśmy bez żadnej dodatkowej opłaty. Do
wodospadów schodzi się po stromych schodach około 15 minut. Na dole jest kawiarnia i stoliki, gdzie można wygodnie usiąść i coś przekąsić. Opłata za wstęp na teren to 5 Euro od osoby dorosłej
(dzieci gratis).
Dobra rada! Warto zaopatrzyć się w bośniacką kartę pre-paid, żeby korzystać z internetu. Czy to na trasie, czy podczas zwiedzania warto mieć dostęp do różnych informacji, a koszty naliczane przez polskich operatorów mogą popsuć wspomnienia z wakacji. Polecamy sprawdzoną sieć !hej. Za 4 bośniackie marki mieliśmy 15 GB do wykorzystania. A zasięg tej sieci był świetny nawet wysoko w górach. Żeby korzystać z internetu na wszystkich urządzeniach kartę włożyliśmy do routera zabranego z domu. Można go też zabrać ze sobą do plecaka i ewentualnie podłączyć do power banka, żeby miał zasilanie. Idealne rozwiązanie.
INNE CIEKAWE TEKSTY
Chorwacki Split - Camping Split Stobreč
Przemierzając kamperem wybrzeże Chorwacji zatrzymaliśmy się na jeden dzień na Camping Stobrec w Splicie (https://www.campingsplit.com). Nie mieliśmy wcześniejszej rezerwacji, ale nie było żadnego problemu ze znalezieniem miejsca. Mogliśmy wpierw rozejrzeć się po terenie i wybrać sobie co nam odpowiada. Udało się znaleźć idealne miejsce przy samej plaży. Szczególnie spodobało nam się to, że mogliśmy jednocześnie obserwować nasze dzieciaki szalejące na plaży i przygotowywać posiłki, czy pić kawę na leżaczku. Te parcele nad samym morzem wydzielone są palmami i drzewkami oliwkowymi. Wakacje pełną gębą z gorącym słońcem i 29 stopniami C w październiku.
Dodatkowa rada. W budynku gdzie jest spa są bardzo wygodne, wręcz ekskluzywne łazienki, z których można korzystać. Są o wiele lepsze niż te kempingowe, no i nie ma prysznica na minuty :)
Urzekły nas wyznaczone strefy zabaw dla psów – specjalna plaża i tor przeszkód. Można też wykąpać swojego pupila w profesjonalnej łazience. Na tym kempingu kudłaci przyjaciele są zdecydowanie mile widziani.
Jako, że nasza podróż miała tym razem charakter objazdowy i byliśmy żądni nowych wrażeń i kolejnych atrakcji nie zabawiliśmy dłużej na żadnym kempingu. Jednakże faktem jest, że Chorwacja ma najlepszą bazę kempingową na Półwyspie Bałkańskim. Nie tylko ilość ale i jakość infrastruktury robi wrażenie. Wakacje w kamperze na kempingu nad Adriatykiem na pewno będą udane.
Bałkańska przygoda kamperem
Pełni nadziei ale i obaw ruszyliśmy w nieznane. Cel był taki, żeby dojechać do Albanii a co przedtem i co potem to się okaże 🙂 Jesienne wyprawy cechuje duża zmienność pogody zależnie od kraju i regionu. Mając na pokładzie dwójkę dzieci musieliśmy się zaopatrzyć w rzeczy praktycznie na każdą ewentualność (sanek nie braliśmy tym razem :D) – swetry i koszulki, kurtki i stroje kąpielowe, klapki i kalosze… Appka do pakowania nie przewidziała takiej różnorodności, więc musieliśmy działać intuicyjnie. Uprzedzając pytania, przyznam, że oczywiście wzięliśmy za dużo rzeczy, ale w naszym kamperze wszystko się zmieściło 🙂 Szafek i półek starczyło nawet na 3 paczki pieluch i niezliczoną ilość “absolutnie niezbędnych” zabawek. W bagażniku obok standardowego wyposażenia (meble, koło zapasowe itp.) ustawiliśmy skrzynki z zapasami jedzenia i wody, dodatkowe torby z ubraniami (jakby co!) i oczywiście wielki wózek (w całości, bo komu by się chciało go składać i rozkładać codziennie ;))
Logistyka nie zabrała nam dużo czasu, ale może to dlatego, że decyzję podjęliśmy na 4 dni przed wyjazdem.
Zapakowaliśmy to co niezbędne + dzieci 😉 i ruszyliśmy. Witaj przygodo!
Trasa na Bałkany
W drodze na południe postanowiliśmy zrobić przystanek w przeuroczym Gyór. Jak w każdym węgierskim miasteczku na każdym kroku zobaczyć tu można monumenty wysławiające bohaterów narodowych tego wielkiego duchem Narodu.
Następnym przystankiem na naszej trasie był chorwacki Split. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótką drzemkę na parkingu w Chorwacji i wbrew wszystkiemu co się słyszy żadne służby nie miały z tym problemu. Nie wolno oczywiście biwakować na dziko, ale postój na noc w trasie jest ok. Do samego Splitu obraliśmy trasę wybrzeżem. Może ciut dłuższa niż autostradą ale zdecydowanie ciekawsza.
W Splicie na kempingu Stobrec (https://www.campingsplit.com/) zebraliśmy siły, odpoczęliśmy na plaży, zrobiliśmy serwis kampera i ruszyliśmy dalej w kierunku Bośni i Hercegowiny. Zwiedziliśmy cudowny Mostar a noc spędziliśmy przy wodospadach Kravica.
Stamtąd ruszyliśmy z powrotem w kierunku Chorwacji do Dubrovnika. Tu zdecydowanie polecamy zarezerwować sobie więcej czasu na zwiedzanie. Dubrovnik dosłownie zapiera dech w piersiach 🙂
Na nocleg pojechaliśmy już do Czarnogóry nad Zatokę Kotorską. Kempingi nad samą wodą to np. Autocamp Naluka, Autocamp Lara czy kamping Yenerel. Gospodarze dosłownie stoją na ulicy, „wyłąpują” kampery i zapraszają do siebie. To raczej miejsca na krótki odpoczynek przed dalszą drogą niż na dłuższe wakacje. Nad Zatoką Kotorską punktami obowiązkowymi są Kotor i Perast. W Kotorze jest duży parking na przeciwo samego starego miasta za 3Euro za godzinę. W Perast przy wejściu na Satre Miasto jest też trochę miejsc postojowych i są parkingowi, którzy w jakiś sposób upychają tam autokary, kampery i osobówki 🙂 Te miasteczka najlepiej jest zwiedzać wczesnym rankiem lub późnym wieczorem. Śniadanie w Perast w jednej z setek restauracji nad samą wodą a kolacja w średniowiecznym Kotorze w gąszczu wąskich uliczek z rozbrzmiewającą wszędzie muzyką. Magia!
Z Czarnogóry pojechaliśmy dalej do Albanii. Pierwszą noc spędziliśmy w mieście Szkodra na kempingu Legjenda (https://www.campinglegjenda.com/). Zatrzymaliśmy się tam tylko na odpoczynek, bo spieszyło nam się na słynne albańskie plaże i lazurowe wody morza Jońskiego. Przełęcz Llogara i droga SH8 biegnąca wzdłuż wybrzeża Albanii to już najbardziej znana trasa przez ten kraj. Dojechaliśmy nią do Himare aby odwiedzić bardzo popularny wśród Polaków kemping Moskato (https://www.facebook.com/MoskatoCamping). Zawsze można tam spotkać jakichś rodaków 🙂 Właściciele mówią trochę po polsku i zawsze serdecznie witają wszystkich gości. Kemping nie jest duży, ale leży przy samej plaży i panuje tam kameralna, rodzinna atmosfera.
Z Albanii pojechaliśmy do Grecji do miejscowości Igoumenitsa na kemping Drepanos (https://drepano.gr/). Tam to już tylko plaża, morze i odpoczynek przed powrotem do domu.
Powrót do domu
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na parę godzin w Sarajewie. Bardzo chcieliśmy je zobaczyć, ale tak krótka wizyta pozostawiła tylko niedosyt. Mimo wszystko znając historię tego miasta nie da się iść obojętnie jego uliczkami. Do Sarajewa na pewno wrócimy na dłużej.
W zasadzie cała Bośnia tak nas zauroczyła, że planujemy zostać tam dłużej następnym razem.
Całkiem sporo zostawiliśmy sobie “na następny raz”, więc na pewno wrócimy na Bałkany.





