Albańska różnorodność

Albańska różnorodność

Jednym z etapów naszej bałkańskiej przygody była Albania. Zanim się ją odwiedzi, warto o niej poczytać aby uniknąć szoku kulturowego. Jest bardzo różnorodna. Od gór porośniętych lasem piniowym po riwierę z pięknymi plażami i lazurowym morzem. Albania leży nad Morzem Adriatyckim i Jońskim. Nasz kamper łatwo pokonał malowniczą trasę SH8 łączącą Vlorę z Sarandą. Przełęcz Llogara (bo tędy wiedzie trasa) wije się przez góry Çikës stromymi podjazdami i zjazdami. W najwyższym punkcie osiąga wysokość 1027 m n.p.m. Następnie schodzi stromo ku morzu widokowymi serpentynami.
Kraj ten bez wątpienia wzbudza emocje, często skrajne. Zachwyca górskim krajobrazem i mocno chwyta za serce widokiem pięknych nadmorskich plaż i zatoczek. Jednocześnie oburza gdy zbliżając się do tych zatoczek zauważamy na plaży wielkie śmietnisko. Niestety takie widoki to stały element krajobrazu Albanii.

Kilka cennych wskazówek jak poruszać się po drogach Albanii

Większy ma zawsze pierwszeństwo! 
⚠️ Jeśli pod prąd jest dużo bliżej to generalnie taka jazda jest usprawiedliwiona
⚠️ Jeśli np. w okolicach ronda zauważysz jakiś fajny sklep, nie krępuj się – parkuj na rondzie. Inne auta jakoś Cię ominą, przecież Twoje zakupy są najważniejsze. Nikt tu nawet na Ciebie nie zatrąbi, każdy tak robi, każdy zrozumie.
⚠️ (tu całkiem serio) Nie zatrzymuj się żeby puścić pieszych na pasach. Po pierwsze patrzą na takiego bardzo podejrzliwie a po drugie to dla ich bezpieczeństwa – auto mijające Cię pasem obok na pewno się nie zatrzyma!?
Na drogach spotkać można różnego rodzaju zwierzęta. Na południu Albanii  trzeba bardzo uważać na wędrujące żółwie błotne. Spotkaliśmy na swojej  drodze cztery. Żółwie z natury szczególnie się nie spieszą nawet  przekraczając jezdnię. Na szczęście żadnego nie rozjechaliśmy, ale było  blisko. Kozy i owce pospiesznie odskakują na pobocze gdy nadjeżdża  samochód, a krowy i osiołki ze stoickim spokojem dają się wyminąć.  

Jadąc do Albanii byliśmy pełni obaw o stan tamtejszych dróg. Wiele się słyszy jakie to one straszne. Nie możemy tego absolutnie potwierdzić. Co więcej, życzylibyśmy sobie żeby wiele naszych polskich dróg było w takim stanie. Być może są w Albanii złe drogi ale my przejechaliśmy ją całą od Czarnogóry po Grecję i takich nie widzieliśmy. Oczywiście są strome i kręte (nawet bardzo) jak to w górach ale za to dość szerokie z eleganckim, gładkim asfaltem.

W Albanii spędziliśmy tydzień z tego tylko 3 dni nocowaliśmy na kempingach. Podobnie jak w Czarnogórze nie znajdziemy tu takiej infrastruktury jak w Chorwacji jednak kempingów nie brakuje i choć nie ma aquaparków to sanitariaty są na bardzo przyzwoitym poziomie, zawsze jest prąd, woda i miejsce do zrzutu toalety chemicznej, gorzej z szarą wodą. Na pytanie gdzie zrzucić szarą wodę, poinstruowano nas żeby wyjechać za bramę i wylać na ulicę.
Chcąc wypróbować wszystkie możliwości wszędzie gdzie byliśmy próbowaliśmy kempingowania „na dziko”. W Albanii spędziliśmy tak 4 dni. W październiku plaże puste więc „parcelę” mieliśmy ogromną. Trzeba jednak uważać bo kamieniste albańskie plaże tylko z pozoru są twarde. Gładkie kamyki łatwo mogą ustąpić pod ciężkim kamperem i kłopot gotowy. Panele solarne i przetwornica dały radę, niczego nam nie brakowało. Co dwa dni serwis na pobliskim kempingu za 3 euro. Toaleta opróżniona, woda uzupełniona i powrót na plażę. Było idealnie.

Kilka porad technicznych

W Albanii zatrzymaliśmy na kempingu Legjenda w miejscowości Szkodra (https://www.facebook.com/campinglegjenda/). Za noc (kamper, prąd i rodzina 2+2) zapłaciliśmy tam 22,5 Euro. Na kemping wjeżdża się wąską, szutrową uliczką między betonowym płotem a jakimś budynkiem. Już myśleliśmy, że zabłądziliśmy, ale zawrócić i tak nie było jak. Nie ma też opcji żeby się tam minąć z jakimś kamperem czy nawet samochodem osobowym. Na szczęście okazało się, że na końcu drogi jest wjazd na kemping. Na terenie jest mały basen i bar. Legjenda oferuje też miejsca noclegowe w hotelu i dużą restaurację z bardzo miłą obsługą. Same parcele są na tyle małe, że nie ma mowy o rozłożeniu markizy. Oddzielone są jabłoniami i pnączami papryki. Bardzo nam się spodobał ten pomysł. 
Kolejnym kempingiem, na którym gościliśmy był Moskato w Himare nad samym morzem. Jest bardzo popularny wśród polskich karawaningowców i szczyci się nienagannymi opiniami i wyjątkową gościnnością. Na kempingu Moskato parkuje się wśród drzewek oliwnych z wielkimi rozłożystymi koronami, które dają upragniony cień w upalne dni. Infrastruktura kempingowa na 5. Jedyne czego nam zabrakło to zrzutu szarej wody. Koszt postoju to 13 Euro za noc z wszystkimi udogodnieniami.

W Albanii podobnie jak w innych krajach warto zaopatrzyć się w kartę pre-paid, żeby korzystać z internetu. Nie znajdziemy jej jednak na stacji benzynowej a w specjalnie dedykowanych do tego punktach. Najlepszą siecią z nieograniczonym zasięgiem jest Vodafon. Za 14 Euro mamy 20 GB do wykorzystania przez miesiąc. Z takim transferem nawet bajki na YouTube nam nie straszne ;). 

INNE CIEKAWE TEKSTY